

14 lutego - dzień na który cieszą sie sprzedawcy kartek, kwiatów, czekoladek, perfum, rożnych “romantycznych” i “seksownych” gadżetów, a także właściciele restauracji, hoteli…wszyscy z wyżej wymienionych liczą w tym dniu na zwiększony przypływ gotówki.
Czy aby tylko oni czerpią korzyści płynące ze wzmożonych zakupów, jakich dokonują kobiety i mężczyźni w ramach wzajemnego obdarowywania się i bycia romantycznymi?
Czy i singiel może wyciągnąć z tego dnia jakieś korzyści dla siebie?
Zadam kolejne pytanie: Czy Walentynki to przekleństwo czy błogosławieństwo dla singla?
Osobiście widzę w tym dniu potencjał. Można na przykład, udając, że nam tak bardzo wcale nie zależy, tylko po prostu dołączamy się do ogólnie panującego szaleństwa, podjąć działania, by nie spędzić tego dnia samotnie (nieco presji nie zaszkodzi – to zdrowy stres:) i:
• napisać smsa
• wysłać kartkę z romantyczna wiadomością
• skomunikować się przez gg czy skypa , tez czy telefonicznie z osobą, z która chcemy się umówić od wielu miesięcy
• zaprosić ją/jego do kina, teatru, na kręgle, na własnoręcznie zrobione spaghetti
W związku z tym dniem singiel powinien podjąć Działanie – nawet jeśli pcha go do tego desperacja
(BO NAPRADWE NIE chce się samotnie obżerać chipsami przed telewizorem i oglądać po raz setny tego samego romantycznego filmu, który powoduje,że ma ochotę wyć do księżyca…) Nieważne jakie motywy tobą kierują, zrób coś, co da ci szanse na zmianę, na poznanie kogoś interesującego…
Zastanów się co mógłbyś/mogłabyś zrobić i po prostu to zrób!
Klub dla samotnych serc? Lekcje salsy dla singli? Randka w ciemno? Kuzyn koleżanki, który właśnie przyjechał z Singapuru i chciałby z kimś zwiedzić Londyn? Okazja czyha wszędzie…
Powodzenia!
